Dwóch mężczyzn rozejrzało się po okolicy znudzonym spojrzeniem. Chociaż był to wyjątkowo pogodny dzień, jak na tę porę roku, żaden z nich nie miał uśmiechu na twarzy. W końcu jeden z nich wskazał palcem konkretny brązowy dom. - To ten. - Rudowłosy jeszcze raz sprawdził adres z tym na kartce. Jego kolega - postawny blondyn ze słowami No to chodźmy... ruszył niechętnie w tamtym kierunku. W miarę zbliżania się do odpowiedniego ogrodzenia spostrzegł, że staruszka dotychczas siedząca w sąsiednim ogródku wstała i rusza w ich kierunku w żółwim tempie. Kiedy obaj dobrnęli do furtki prowadzącej do brązowego domu odezwała się skrzeczącym głosem zatrzymując ich słowami: - Zastanów się dobrze zanim tam wejdziesz, młody człowieku! - Blondyn spojrzał niezrozumiale za siebie, na równie zdziwioną minę swojego kolegi. - Dlacz...? - Posłuchajcie starej kobiety... - kontynuowała z ożywieniem i z lekką zadyszką, kiedy w końcu dobrnęła do nich. - Mężczyźni, którzy tam wchodzą, później nie mogą się od NIEJ uwolnić. Będziecie tego żałować! To zła kobieta! Usidli was jak każdego, który tu był! Raz ją zobaczysz i zawsze będziesz wracał! Kiedy zauważyła, iż zignorowali jej ostrzeżenie, bo blondyn właśnie otworzył furtkę, zawołała bardziej rozpaczliwie: - Jesteście zbyt młodzi! Zbyt przystojni...! - Sorry, babciu. - Blondyn z lekką bródką uśmiechnął się do niej. - Ale ja wolę młodsze. W końcu ruszyli ścieżką prowadzącą do drzwi frontowych. - Kogo my do cholery mamy przyprowadzić na tę rozprawę? - spytał po chwili blondyn, kiedy oddalili się trochę od starej kobiety. - Nie mam pojęcia, Otto... Ale okolica jest doprawdy urocza... - Westchnął rudowłosy w ostatnim momencie wymijając stopą małą, kolorową ciężarówkę leżącą na trawniku. - Ale miejmy nadzieje, że ta Schell nie jest jedną z nich... - Kątem oka obserwował jak starowinka, po przeciwnej stronie płotu podąża za nimi. Chociaż zdzierała gardło, dwaj mężczyźni całkowicie ją zignorowali. Kiedy natomiast Otto nacisnął dzwonek wydała z siebie ostatnie: - Już po was! Już po was! Nastę pnie schowała się za drzewem, stojącym w jej ogródku. Otto i George zdążyli wymienić spojrzenia, kiedy nagle usłyszeli jak drzwi się uchylają. Przez chwilę w zdumieniu patrzyli na puste przejście; Dopiero potem zorientowali się, że mieszkaniec domu jest znacznie niżej. - H...Hej kowboju! - Otto szybko się uśmiechnął, widząc w drzwiach małego brązowowłosego chłopca o zielonych oczach. - Hej mały... jak ci na imię? - Przysiadł by lepiej przyjrzeć się chłopcu. On wcale nie wyglądał na wystraszonego. - Harry - odpowiedział. - A pan? - Ja jestem Ot... - Spostrzegł bliznę na jego maleńkim czole; sterczące we wszystkie strony włosy nieco ją przykrywały. - Chwila... czy ty czasem nie jesteś? - Tak jest, to TEN Harry Potter - powiedział zdenerwowany kobiecy głos i Otto zauważył dopiero teraz, że za chłopcem pojawiły się dwie zgrabne nogi. W miarę podnoszenia się zmierzył wzrokiem całą szczupłą sylwetkę kobiety ubranej jedynie w różowy szlafrok. Wzrok obu mężczyzn jednak zatrzymał się na twarzy, do której przykleiły się wilgotne i pachnące kwiatami czarne włosy. - Cholerne ministerstwo... - pełne, soczyste usta wypowiedziały przekleństwo, a cienkie brwi zmarszczyły się gniewnie. - Przecież mówiłam, że stawię się na tej rozprawie. Nie było powodu kogoś po mnie posyłać. Zauważyła z niechęcią, że jej nie słuchają. Zamiast tego ich pełne zachwytu spojrzenia jedynie wędrowały po jej ciele. Odetchnęła głęboko, starając się uspokoić; nie było sensu się na nich wyżywać. Niestety po chwili usłyszała: - Och, jaka szkoda! Jaka szkoda! Tacy młodzi... - Niechętnie wychyliła się z zza drzwi i podarowała sąsiadce niechętnie spojrzenie. Ta zauważając ją chwyciła za swój krzyżyk na łańcuszku i skierowała w jej stronę. - K..k...kolejni do kolekcji? - wydukała. - Nie dość ci?! - Widzę, że dotrzymała wam towarzystwa? - zapytała ironicznie Julia i skierowała swoje czarne oczy na blondyna. - E, tak! - Otto rozbudził się. - Coś plotła o tym, że jak tu wejdziemy to już się nie uwolnimy czy coś takiego... - Zakrył twarz ze swojej prawej strony i przyciszył głos. - Trochę jej chyba odbiło na starość, co? Schell jednak mu nie odpowiedziała. Ze smutną miną wzięła chłopca na ręce, kiedy ten pozdrawiał właśnie sąsiadkę. - Prawda? - powtórzył nieśmiało pytanie Otto. - Co ci mówiłam o rozmawianiu z nieznajomymi? - Tym razem Julia zignorowała ich na rzecz chłopca; - Przepraszam... - odpowiedział Harry. Razem ruszyli w głąb domu. - Teraz już za późno. - Zatrzymała się i odwróciła głowę do mężczyzn ciągle stojących w przejściu. - Idziecie czy nie? Dacie mi chyba pięć minut? Czy chcecie mnie wyciągnąć w szlafroku? Otto miał wielką ochotę powiedzieć, że to kusząca propozycja. Jednak głos ugrzązł mu w gardle. Czuł się całkowicie bezbronny i bezradny. Był tylko w stanie podążyć za nią aż do kuchni, nie odrywając wzroku od jej kołyszących się bioder. George nie czuł się lepiej. W jasno oświetlonej kuchni kobieta posadziła dziecko przy stole, tuż przed miską z płatkami. Cały dom pachniał kwiatami... różami... - Lada chwila będzie tu ktoś, żeby zająć się Harrym. - Jak spostrzegł Otto, gdy była pochylona nad chłopcem na jej karku zabłyszczał złoty medalion prowadząc do pełnych piersi, gdzie na jednej dało się przez sekundę dojrzeć pieprzyk. - Nie mogę zostawić go tu samego - oznajmiła, nie patrząc już na swoich gości. Ci nadal nie umieli powiedzieć nic sensownego. Byli tylko w stanie wodzić za nią wzrokiem kiedy przemierzyła kuchnię; a ona była tego całkowicie świadoma. Zbliżyła się do Otta i nim ten zdążył przyjrzeć się dwóm pieprzykom, jednym nad lewym kącikiem ust, a drugim tuż pod lewym okiem, wyciągnęła mu obcesowo papierosa z ust. - Byłabym wdzięczna jakbyś tu nie palił... ? - Zrobiła przerwę oczekując na jego imię - O... Otto. - Otto. - Zmierzyła jego twarz podejrzliwie i zerknęła na rudowłosego. - I? - George... Przez chwilę milczała, a potem prychnęła: - Aleście rozmowni... Dobrze więc! Otto i George, zajmijcie się małym na kilka minut, okej? Tylko się ubiorę? - J...jasne uwielbiamy... dzieci... - zapewnił Otto wodząc za nią wzrokiem, dopóki nie zniknęła w kolejnym pomieszczeniu. - Widziałeś to? - jęknął z podziwem Otto po krótkiej chwili - Czy widziałem?... po prostu... łał... - prychnął George i jakoś nie był w stanie pozbyć się głupiego uśmiechu z twarzy. - Ale... laska... - Co znaczy laska? - Usłyszeli obaj mężczyźni, zdając sobie sprawę, że mały chłopiec przez cały ten czas był w kuchni. Wymienili spojrzenia i Otto, czując, że z każdą sekundą od zniknięcia brunetki jego pewność siebie i arogancja wraca, podszedł do stołu i usiadł naprzeciwko chłopca. - A więc mały...? Harry? - Ten obojętnie podniósł na niego parę swoich zielonych oczu. - Mieliśmy na myśli, że masz ładną mamusię... bo masz, co nie? - Nie wiem. - Wzruszył ramionami. - Ciocia jest ładna... - A więc to twoja ciocia??? - Nie ukrywał radości z tej informacji. Chłopak przytaknął jakby już znudzony rozmową. Wrócił do jedzenia płatków. - A gdzie twój wujek? Jeśli jakiś jest? - Harry w odpowiedzi wskazał na przedpokój. Gdzie właśnie pojawił się młody mężczyzna o blond włosach. Miał zabandażowaną lewą rękę i kilka blizn na twarzy, które nie pasowały do jego uprzejmego uśmiechu. Wchodząc do kuchni uśmiechnął się do nich tak jakby wcale nie był zaskoczony. - Cześć, wujku Remusie! - krzyknął ożywczo Harry i na jego buzi pojawił się szeroki uśmiech. - Hej Harry. Aurorzy z ministerstwa? - Zapytał spokojnie mierząc wzrokiem najpierw Georga, a potem Otta. - Ta rozprawa, tak? - E... tak... właśnie czekamy na... - Otto wskazał gdzieś za siebie i odchrząknął, podnosząc się z krzesła. - Twoją... żonę? Remus prychnął, podszedł do Harry'ego i zmierzwił mu na przywitanie włosy. - Mówicie o Julii? Nie, to tylko przyjaciółka. - Uśmiechnął się do siebie, zrzucając z siebie ciężki płaszcz. - Nie mów? Ona jest sama?? - zapytał Otto nie kryjąc zdumienia i zadowolenia z nowej informacji. - Nie do końca... może sam ją zapytaj, stoi za tobą... - Ależ to ciekawskie, co? - Uśmiechnęła się, kiedy blondyn rzeczywiście się przestraszył i zmieszał po zauważeniu jej za sobą. Zakładała właśnie drugi kolczyk i pokręciła głową z dezaprobatą. Podeszła do Lupina i powitała go pocałunkiem w policzek. - Dzięki ci wielkie Remus, jesteś niezastą piony. Tak samo pożegnała się z chłopcem. - Drobiazg. Wiesz, że to przyjemność. A teraz idź już... zanim przyślą po ciebie więcej, bo stwierdzą, że ci tutaj zaginęli w akcji. Julia zachichotała i ubierając płaszcz skierowała swe kroki do wyjścia. Lupin przez chwilę odprowadzał ją wzrokiem, a potem przypomniał sobie o dwóch aurorach. - E... chłopaki? Chłopaki! - Ci zareagowali dopiero po jego krzyku. - Nie powinniście przypadkiem pójść razem z nią? - Wskazał na oddalającą się Schell. Zerwali się i nawołując brunetkę by poczekała, zniknęli w przedpokoju. - Śmieszni są... - stwierdził Harry - Tak, wszyscy panowie zachowują się śmiesznie przy Julii. - Remus zajął miejsce przy stole, tuż obok Harry'ego. - Ty nie. - Też czasami... - Otto i George właśnie wybiegli na ogród wołając za Julią.
"The Godmother/Matka Chrzestna"
Sorry for another comic being part of "The Godmother", however I really enjoy drawing these. Comment very welcomed :*
Remus jest tu taki słodki, do schrupania na wczesne śniadanie, mniam, mniam, mniam! Boże, jakbym spotkała takiego ładnego i słodkiego Remuska... ^^! Dobrze wiemy, dobrze wiemy ^^ Ale spokojnie Sev, wcale cię nie zdradzam Pięknie ci wyszło! I Otto też ładny A Harry taki słodziak
hahahhaha, is that lil old lady holding a cross back there? My jaw almost cracked form laughing so hard
awww for Remus
-- Grown-ups never understand anything by themselves, and it is tiresome for children to be always and forever explaining things to them. Antoine de Saint-Exupery
--
Army Sergeant: Is there any reason you shouldn\'t be in this man\'s Army? Max: I\'m a cross-dressing homosexual pacifist with a spot on my lung. Army Sergeant: As long as you don\'t have flat feet.
Hehe, now those men will always be back, just like what the old hag said. And now we can confirm that Remus is no longer 'innocent'.XD Nice touch on the coloring, and I like what you did with Julia's face. Although, her being without makeup is just as beautiful.
-- "God created us not only with flesh and blood, but with his own image. And so, we have a part of ourselves that is God."
~condenced from Jostein Gaarder's Through the Glass, Darkly and my brain.
I'd like to show you some awesome nature related work from more or less unknown artists which deserve more attention - this is a must see, you won't regret it!!!
Daily Literature Deviations is a group that is dedicated to bringing literature to the forefront of the deviantArt community. We attempt to accomplish this by daily featuring Literature artists from around the community that deserve the recognition, but are not getting it.
Each day we will feature 5 deviations from the Literature categories in a News Article. In order to support the artists that we feature, we ask that you the news article as well as check out the individual pieces. We understand that each day you may not be able to check out each and every one of the pieces, everyone has their own things going on. We just ask that you make an attempt to help support the growing Literature community.
I'm a lover of visual impacts. I like brilliant colors and shapes. And I decided to collect a whole stack of deviations that reflect that taste. These pieces showcased below deserve every bit of publicity you can give them. x)P
^Ikue has been a devious member of our community for almost 7 years and in this time he has proven to be nothing short of dedicated and devoted. Whilst volunteering his time over the last 22 months as a Gallery Moderator within the Community Relations Team, Chris has brought the Vector gallery and many vector artists directly into the spotlight. ^Ikue's commitment to the community is evident in everything he touches and you can always find him reaching out to others with an encouraging word. Chris is a natural leader with a vibrant and empathic personality, and is a role model for deviants everywhere. It's ev... Read More
Comments
--
...Life is but a dream...
awww for Remus
--
Grown-ups never understand anything by themselves, and it is tiresome for children to be always and forever explaining things to them.
--
Do the ghouls normally use pyjamas?- Harry DH
--
Army Sergeant: Is there any reason you shouldn\'t be in this man\'s Army?
Max: I\'m a cross-dressing homosexual pacifist with a spot on my lung.
Army Sergeant: As long as you don\'t have flat feet.
--
Elf: Is the glass half empty or is it half full?
Me: ...well that all depends what's inside the glass and if there's more.
As interesting as always, I just love how men look at Julia
--
[I'm... LOSTified!][Music's the Oddysey]
[If I am a criminal, my motive is musical]
--
"We're sorta like 7/11. We're not always doing business, but we're always open." ~Boondock Saints
--
Well, I'd never want to see you unhappy
I thought you'd want the same for me
--
"God created us not only with flesh and blood, but with his own image. And so, we have a part of ourselves that is God."
~condenced from Jostein Gaarder's Through the Glass, Darkly and my brain.
Previous Page12345...Next Page